Firma jest źródłem dochodu i daje poczucie stabilności. Może być jednak dużym problemem, zwłaszcza kiedy zabiera nam czas, a nie daje nic w zamian. Sprawdź, jak sprawić, by firma nie była naszym życiem i czemu warto mieć do niej neutralny i biznesowy stosunek.

Czemu nie możemy zbyt mocno angażować się w firmę?

Niekiedy firma staje się dla nas zbyt dużym obciążeniem, ale również ciężarem emocjonalnym. Zastępuje nam przyjaciół, a niekiedy rodzinę. Tworzy się wtedy mocna zależność pomiędzy pracą, czyli naszą firmą, a życiem osobistym. Gdy zbyt mocno angażujemy się w sprawy firmy, zaczyna ona zajmować ważne miejsce w naszym życiu. Z kolei my boimy się utraty tego, co nie jest biznesowe. Sentyment wobec firmy może być zabójczy wobec nas i wobec naszego biznesu. Pod wpływem emocji podejmujemy decyzje, które nie mają nic wspólnego z zarabianiem. Podejmujemy je często pochopnie, pod wpływem chwili, bez opierania się o dane finansowe. Skutkują one katastrofalnymi błędami, które doprowadzają do problemów finansowych lub do zamknięcia firmy. Kiedy zbyt mocno angażujemy się w firmę, jej rozwój i mamy do niej emocjonalny stosunek, jak do dziecka, nie potrafimy z niej zrezygnować, nawet dla własnego dobra. Niestety wielu przedsiębiorców, którzy zaczynali od tzw. zera nie umieją sprzedać firmy, nawet gdy ta po prostu nie prosperuje. Traktując ją jak wychodowane na własnej piersi dziecko, będą ją „dokarmiać”, nawet kosztem własnego czasu oraz innych biznesów.

Czemu obawiamy się utraty firmy?

Kiedy firma staje się dla nas czymś więcej niż sposobem na zarabianie pieniędzy, niestety trudniej jest się nam jej pozbyć. To m.in. strach przed zmianą stylu życia powoduje, że wielu właścicieli firm woli spędzać w niej każdą wolną chwilę, aniżeli oddać w inne ręce własny dorobek życia. Kiedy mamy firmę, mamy też złudzenie posiadania władzy – jesteśmy zapraszani na ważne eventy, pojawiają się czasem nagrody branżowe oraz rozszerzamy swoje znajomości. To ogromne plusy posiadania firmy, jednak mogą one przysłonić gorzką codzienność właściciela firmy. Sam tytuł prezesa oraz fakt, że otrzymujemy nagrody branżowe nie sprawia jednak, że jesteśmy lepszymi ludźmi. Daje to złudne poczucie prestiżu, które nie przekłada się ani na nasze zarobki, ani na szczęśliwsze życie. Firma może być osaczająca – z jednej strony pracownicy stają się naszymi przyjaciółmi i czujemy się w firmie bezpiecznie, z drugiej strony po utracie firmy obawiamy się, że staniemy się samotni. Czas spędzony we własnej firmie sprawił, że nie mieliśmy czasu na nawiązywanie nowych znajomości, przez co nie mamy przyjaciół poza nią. Utrata firmy jest więc tożsama z utratą przyjaciół. Utrata firmy to również utrata celu życiowego. Mając przedsiębiorstwo głównym celem jest jego rozwój oraz potrzeba zarabiania. Pozbywając się firmy pozbywamy się również tego, do czego możemy dążyć.

Jak „odciąć pępowinę” od własnej firmy?

Najważniejszym krokiem jest przeanalizowanie czy firma daje realny zysk. Jeśli nie, powinniśmy jak najszybciej sprzedać ją lub połączyć się z konkurencją. Trzeba również poprosić o doradztwo finansowe – wtedy, gdy zobaczymy suche fakty i liczby możliwe, że zrozumiemy nasze położenie. Należy również zastosować plan rozwoju dla nas samych oraz znaleźć nowy cel, który pozwoli nam szybko stanąć na nogi, po sprzedaży firmy. Może to być początek rozwoju i nowej przygody. Nie można też myśleć o sprzedaży firmy jako o porażce. Tysiące firm w Polsce jest sprzedawanych dlatego, że rynek nie lubi próżni. Zmienia się, podobnie jak trendy, dlatego dzięki sprzedaży firmy możemy zainwestować w inny, dobrze prosperujący biznes lub wykształcić się na specjalistę. Jako wykwalifikowani pracownicy będziemy mieć stałe zatrudnienie, cel rozwoju, ale również pewność swojej sytuacji finansowej. Będąc prezesem spółki jest to opłacalne dopóty, dopóki spółka daje duże korzyści finansowe. Kiedy zaczynają się problemy finansowe w pierwszej kolejności odpowiadamy za nie my i to własnym majątkiem. To ryzykowne, dlatego lepszym rozwiązaniem będzie sprzedanie firmy lub połączenie się z inną spółką.